Koronawirus na rynku ubezpieczeń



Pandemia koronawirusa bezsprzecznie zmieniła świat i wpłynęła na funkcjonowanie wielu branż, nie omijając rynku ubezpieczeniowego. Co z tego wynika dla klientów, czyli odbiorców ofert ubezpieczeniowych? Czy sprawdziły się niepokojące prognozy sprzed roku, gdy pierwsza fala pandemii stała się faktem?

Nie nam oceniać jak bardzo kryzys epidemiologiczny i gospodarczy dotknął poszczególne branże, tym bardziej, że sytuacja jest dość rozwojowa i wszyscy z niepokojem patrzą w przyszłość. Kilka zmian stało się jednak wyraźnie zauważalnych. Epidemia koronawirusa stała się dobrą okazją do rozszerzenia oferty ubezpieczeń zdrowotnych o ryzyko zachorowania na COVID-19. Ubezpieczenia od koronawirusa w propozycjach agencji zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu. Bardziej zauważalne stało się również ostrożniejsze podejście ubezpieczycieli do niektórych ryzyk. Z kolei ze strony klientów na pewno zwiększyło się ryzyko utraty płynności finansowej spowodowane trudnymi do przewidzenia sytuacjami. Z drugiej strony możemy zaobserwować olbrzymi skok technologiczny rynku ubezpieczeniowego – podobnie jak w innych branżach – powszechna stała się praca zdalna.


SPADKI I WZROSTY SKŁADEK UBEZPIECZENIOWYCH

Na tym tle i w kontekście wpływu pandemii interesująco wypada analiza zmiany wysokości składek w zależności od rodzaju ubezpieczenia, o którą pokusili się eksperci jednej z internetowych porównywarek ubezpieczeniowych na podstawie danych z Komisji Nadzoru Finansowego. Specjaliści porównali pod tym względem rok 2019 z rokiem 2020 w okresie od stycznia do września (9 miesięcy). Co ciekawe – wysokość składek niektórych polis ubezpieczeniowych spadła! Warto wymienić tutaj ubezpieczenia:

• na wypadek choroby (spadek o 25%),

• odpowiedzialności cywilnej wszelkiego rodzaju, wynikającej z posiadania i użytkowania pojazdów lądowych (spadek o 3%),

• odpowiedzialności cywilnej wszelkiego rodzaju, wynikającej z posiadania i użytkowania statków powietrznych (spadek o 30%),

• ryzyk finansowych (spadek o 21%),

a także gwarancje ubezpieczeniowe (spadek o 3%).


Natomiast wzrost wysokości składek odnotowano w następujących, wybranych ubezpieczeniach:

• wypadek, w tym wypadek przy pracy i choroba zawodowa (wzrost o 4%),

• casco pojazdów szynowych (wzrost o 58%), statków powietrznych (wzrost o 17%) i statków żeglugi

• morskiej oraz statków żeglugi śródlądowej (wzrost o 3%),

• kredyt (wzrost o 6%),

• ochrona prawna (wzrost o 5%),

• świadczenie pomocy na korzyść osób, które popadły w trudności w czasie podróży lub podczas nieobecności w miejscu zamieszkania (wzrost o 5%).


Niektóre składki ubezpieczeń pozostały bez zmian jak w przypadku ubezpieczeń casco pojazdów lądowych (z wyjątkiem pojazdów szynowych) oraz przedmiotów w transporcie. Jak widać z powyższego, szala przechyla się raz na korzyść klienta, innym razem na korzyść agencji ubezpieczeniowej. Wspólny mianownik pozostaje jednak bez zmian – każdy w obecnej sytuacji szuka oszczędności i każdy zadaje sobie pytanie: co będzie dalej?

Grupa Profika w rzeczywistości „kowidowej” funkcjonuje bez zmian, oferując pełen pakiet usług ubezpieczeniowych dla firm.

Nie tylko funkcjonujemy bez zmian, ale nawet rozszerzyliśmy ofertę o ubezpieczenia na życie i ubezpieczenia medyczne. Rozbudowujemy naszą flotę pojazdów zastępczych, a w ubiegłym roku odnotowaliśmy rekordowy przychód! Z mojego punktu widzenia cała sytuacja związana z pandemią stała się dla wielu silnym bodźcem do podjęcia decyzji o ubezpieczeniu siebie, swoich pracowników czy własnego i firmowego majątku. Takich świadomych przedsiębiorców wciąż przybywa – mówi Łukasz Wawrzeńczyk, prezes zarządu Grupy Profika.

W istocie, czas pandemii wiąże się z ryzykiem na wielu polach, którego nie sposób w wielu sytuacjach uniknąć. Zdecydowanie łatwiej jest stawiać mu czoła i podejmować wyzwania z odpowiednim zabezpieczeniem finansowym w postaci ubezpieczeń na życie, ubezpieczeń biznesowych czy zdrowotnych. Zawsze, w przypadku niepowodzenia, można spaść na miękki materac w postaci odpowiedniego ubezpieczenia.